Wybór odpowiedniej platformy analitycznej to jedna z kluczowych decyzji dla każdej firmy obecnej online. Choć liderem i rynkowym standardem od lat pozostaje Google Analytics, który oferuje bardzo duże możliwości nawet w darmowej wersji, to na rynku dostępne są również inne opcje warte uwagi – jedną z nich na pewno jest platforma Amplitude.
Oba narzędzia służą do zbierania i analizy danych o zachowaniu użytkowników, ale zostały zaprojektowane z myślą o rozwiązywaniu zupełnie innych problemów. Google Analytics zdecydowanie wyróżnia się w obszarze analityki marketingowej, źródeł ruchu i atrybucji. Z kolei Amplitude bryluje w obszarze analityki produktowej i behawioralnej, odpowiadając na pytania, jak użytkownicy korzystają ze strony lub aplikacji i co wpływa na ich zaangażowanie.
W tym artykule przejdziemy przez kluczowe cechy obu narzędzi, aby pomóc w podjęciu decyzji, na które z nich warto postawić.
Server-Side Google Tag Manager to osobny kontener GTM uruchomiony na serwerze. W takim modelu przeglądarka użytkownika nie wysyła danych bezpośrednio do Google Analytics, Google Ads czy innych platform, lecz najpierw trafiają one na serwer należący do właściciela strony.
Na tym etapie dane mogą być filtrowane, modyfikowane, a następnie są przekazywane dalej. Oznacza to, że logika trackingu przestaje być w całości zależna od przeglądarki użytkownika. Właściciel strony zyskuje możliwość decydowania, jakie dane są wysyłane, w jakiej formie i do jakich narzędzi. Mamy tutaj bardzo dużą elastyczność. To fundamentalna zmiana w porównaniu do klasycznego client-side GTM.
Google Tag Gateway działa inaczej. Nie jest to pełnoprawne środowisko server-side, lecz mechanizm proxy, który zmienia trasę wysyłania requestów. Dane zamiast trafiać bezpośrednio do domen Google, są wysyłane przez domenę strony. Google Tag Gateway dotyczy tylko narzędzi Google (Google Analytics, Google Ads). Nie jest możliwe wykorzystania go jako proxy np. dla Meta Ads czy TikTok Ads.
W przypadku Gateway nie ma możliwości filtrowania czy modyfikowania danych. Jego rola ogranicza się do „przekazania dalej” requestu. Z tego powodu Google Tag Gateway nie daje kontroli nad payloadem, logiką wysyłki czy integracjami z innymi systemami. Jest to rozwiązanie znacznie prostsze, ale też znacznie bardziej ograniczone.
Jedną z kluczowych różnic między Google Tag Gateway a ssGTM jest poziom kontroli nad danymi.
W przypadku Google Tag Gateway nie ma możliwości ingerencji w payload requestu. Dane, które opuszczają przeglądarkę, są dokładnie tymi samymi danymi, które trafiają do Google. Gateway nie pozwala na ich walidację czy modyfikację.
Server-Side GTM oferuje zupełnie inne możliwości. Na poziomie serwera można modyfikować parametry eventów, usuwać lub hashować wybrane dane, a także decydować, czy dany event w ogóle powinien zostać wysłany. Dzięki temu ssGTM często wykorzystywany jest nie tylko do poprawy jakości danych, ale także do lepszego zarządzania prywatnością.
Podsumowując:
Server-Side GTM
Google Tag Gateway
Google Tag Gateway działa wyłącznie w ekosystemie Google. Oznacza to, że może przekazywać dane do narzędzi Google takich jak Google Analytics czy Google Ads, ale nie obsłuży integracji z innymi platformami reklamowymi ani systemami wewnętrznymi.
Server-Side GTM nie ma takiego ograniczenia. Ten sam event może zostać wysłany jednocześnie do Google Analytics, Google Ads, Meta, TikToka, BigQuery czy dowolnej platformy obsługujące server-side. To właśnie ta elastyczność sprawia, że ssGTM jest często wybierany w bardziej zaawansowanych architekturach analitycznych.
W kontekście zgód i prywatności warto podkreślić jedno: ani GTG, ani ssGTM nie zastępują systemu CMP, ani nie zwalniają z obowiązku zbierania zgód użytkownika. W dalszym ciągu musimy respektować wybory użytkownika i zadbać o to, by tagi były odpalane zgodnie z tym, na co wyraził zgodę użytkownik.
W skrócie:
Server-Side GTM
Google Tag Gateway
Zarówno Google Tag Gateway, jak i Server-Side GTM w pewnym stopniu wpływają na to, jak requesty analityczne są traktowane przez adblocki oraz mechanizmy ochrony prywatności w przeglądarkach, takie jak Apple Intelligent Tracking Prevention (ITP).
Google Tag Gateway ogranicza część blokad poprzez wykorzystanie domeny strony jako pośrednika w przesyłaniu danych. Requesty nie są wysyłane bezpośrednio do domen Google, lecz przechodzą przez domenę 1st party, co może zmniejszyć skuteczność prostych filtrów blokujących opartych wyłącznie na nazwach domen. Nie oznacza to jednak pełnej odporności na adblocki. Bardziej zaawansowane rozszerzenia nadal potrafią rozpoznać ruch analityczny, nawet jeśli jest on routowany przez domenę strony. W kontekście mechanizmów takich jak ITP, sam Google Tag Gateway (bez server-side) nie zmienia sposobu ustawiania cookies, a więc ich czas życia nadal będzie ograniczony przez ITP.
Server-Side GTM daje większą elastyczność w sposobie obsługi requestów. W podstawowej konfiguracji również korzysta z domeny 1st party (subdomena lub subfolder w zależności od konfiguracji), co już samo w sobie ogranicza część blokad. Dodatkowo jednak możliwe jest wdrażanie bardziej zaawansowanych rozwiązań, takich jak custom loadery i szyfrowanie zapytań, które utrudniają ich identyfikację przez rozszerzenia blokujące. W przypadku ITP pełne wdrożenie server-side pozwala także na ustawianie cookies po stronie serwera, co wpływa na ich żywotność i dostępność.
Podsumowując:
Server-Side GTM
Google Tag Gateway
Google Tag Gateway jest rozwiązaniem darmowym. Dodatkowo, jeżeli korzystasz z Cloudflare, Akamai lub GCP Load Balancera (Beta) jest też bardzo prosty i szybki we wdrożeniu. Nie wymaga własnej infrastruktury ani zaawansowanej wiedzy technicznej. Z tego powodu często jest wybierany jako pierwszy krok w stronę poprawy jakości trackingu.
Server-Side GTM wiąże się z kosztami infrastruktury oraz utrzymania. Niezależnie od tego, czy wybierzemy Cloud Run z Google Cloud Platform, zewnętrznego dostawcę (np. Stape), czy własny serwer – wiąże się to z pewnymi kosztami. Do tego dochodzi koszt kompetencyjny. W zależności od wybranej opcji wdrożenia należy nie tylko skonfigurować całą infrastrukturę serwerową, ale także zadbać o poprawną konfigurację kontenera ssGTM, tagów i wszystkich narzędzi, które mają otrzymywać zapytania z serwera.
Wszystko należy też dokładnie przetestować. Bez odpowiedniego przygotowania merytorycznego, prawidłowa implementacja będzie niemożliwa. Dodatkowo źle zaprojektowana architektura ssGTM może nie przynieść realnych korzyści.
W skrócie:
Server-Side GTM
Google Tag Gateway
Google Tag Gateway (GTG) | Server-Side Google Tag Manager (ssGTM) | |
Cel wdrożenia | Poprawa jakości danych przy minimalnej inwestycji zasobów | Poprawa jakości danych i pełna kontrola nad przepływem danych do narzędzi |
Złożoność wdrożenia | Prosta, w przypadku wykorzystania gotowych integracji | Zaawansowana – wymaga przygotowania i konfiguracji serwera |
Koszt | Darmowy (ale CDN jest wymagany) | Koszty związane utrzymaniem serwera i wdrożeniem |
Obsługa wielu platform | Nie – tylko Google (np. Google Ads, Google Analytics) | Obsługa dowolnych narzędzi wspierających server-side (Meta, TikTok, inne) |
Kontrola danych i prywatności | Brak możliwości modyfikacji zapytań | Wysoka – możliwość filtrowania, modyfikacji, wzbogacania danych |
Użycie własnej domeny (1st party) | Tak | Tak |
Odporność na adblocki | Umiarkowane – ogranicza część prostych blokad opartych na domenach | Umiarkowana lub wysoka w zależności od konfiguracji (np. wykorzystanie custom loader i szyfrowanie zapytań) |
Wpływ na cookies / ITP | Bez zmian – cookies ustawiane przez przeglądarkę, nie rozwiązuje problemu ITP | Przy odpowiedniej konfiguracji wydłuża żywotność cookies i zmniejsza wpływ ITP |
Elastyczność konfiguracji | Brak – działa tylko jako proxy | Pełna – hashowanie i usuwanie parametrów, wzbogacanie zdarzeń itp. |
Wymagane komponenty | CDN (np. Cloudflare) | Serwer (Cloud Run, własny serwer lub dostawca np. stape) |
Google Tag Gateway najlepiej sprawdzi się w mniejszych i średnich projektach, które korzystają głównie z narzędzi Google i nie potrzebują zaawansowanej kontroli nad danymi. To dobre rozwiązanie dla firm, które chcą szybko poprawić jakość danych bez inwestycji.
Server-Side GTM jest właściwym wyborem w projektach, gdzie dane mają strategiczne znaczenie. Spore budżety reklamowe, potrzeba większej kontroli nad danymi, które trafiają do narzędzi, wykorzystanie wielu platform reklamowych, potrzeba dodatkowych integracji np. z CRM – to sytuacje, w których ssGTM pokazuje swoją realną wartość.
Google Tag Gateway i Server-Side GTM nie konkurują ze sobą bezpośrednio. Gateway jest prostym, tanim i szybkim sposobem na poprawę stabilności wysyłki danych w ekosystemie Google, ale ma sporo ograniczeń. Server-Side GTM to natomiast pełnoprawna architektura, która daje realną kontrolę nad danymi, ale wymaga świadomego wdrożenia.
W wielu przypadkach najbardziej rozsądnym podejściem jest etapowe przejście – od klasycznego client-side, przez Google Tag Gateway, aż po server-side GTM wtedy, gdy pojawi się rzeczywista potrzeba biznesowa.
© Full Stack Experts all rights reserved 2024